Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
  Welcome to: Świętokrzyski Komitet Obrony Społecznej [Guest] Strona główna
Listopad 25 2017 00:56:24  
Nawigacja
Świętokrzyski KOS
  Strona główna
  Artykuły / Felietony
  Forum
  Galeria
  Interwencje
  Linki
  Opinie
  Problematyka społeczna
  Szukaj
  Prześladowania
  Tematyka Rolna
  Statut Stowarzyszenia
  Uwłaszczenia
  Piosenki i wiersze
  Poszukiwane pluskwy-gnidy
  Represje PRL i obecne
  Zagadnienia Religijne
  Kontakt

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 67
Najnowszy Użytkownik: ~Optins11
Najaktywniejsi
Na miejscu 1 jest:
~celina
Brak Avatara height=

Punktacja:
Ogólne: 74
Bonusy: 0
Kary: 0

2) ~ewamich (44 pkt.)
3) ~Koral (28 pkt.)
4) ~elka (20 pkt.)
5) ~pawel (20 pkt.)
6) ~Boa (20 pkt.)

 Zobacz Temat
Świętokrzyski Komitet Obrony Społecznej | Świętokrzyski KOS | Historia
Autor CUD NAD WISŁĄ
@wtutaj
Super Administrator

Dodane dnia 13-08-2009 15:59
Fragment kazania ks. Arcybiskupa Józefa Teodorowicza, wypowiedzianego podczas nabożeństwa dziękczynnego za oswobodzenie stolicy i kraju od najazdu bolszewickiego.
Cokolwiek mówić czy pisać się będzie o bitwie pod Warszawą, wiara powszechna nazwie ją cudem nad Wisłą, i jako cud przejdzie ona do historii.
Zupełnie podobny to cud do cudu pod Częstochową. Dzieje pisać o nim będą i takimiż złotymi upamiętnią go w sercu narodu głoskami, jak pisały i wspominały obronę Częstochowy. Tu i tam czerń zalała Polskę; tu i tam od zdobycia jednego grodu losy Polski zawisły; tu i tam boje i zwycięstwo uwieńczone zostały cudem Pańskim. W niczym cud pod Częstochową nie obniży wartości męstwa broniących grodu żołnierzy; ni jednego nie uszczknie lauru ze skroni Kordeckiego. Bóg, czyniąc cuda, nie przytłacza i nie niszczy chlubnych wysiłków swojego stworzenia; owszem, tam, gdzie i największe ofiary przed przemagającą siłą ustąpić muszą, cudem je wspiera i cudami bohaterstwo wieńczy. Pycha to tylko, bałwochwaląca siebie, zdolna jest tak wysoko się wynieść, iż Bogu samemu urąga, dumnie w przechwałkach wołając: O cudach nam mówicie, cuda nam głosicie? Zali to nie ramię, nasze ocaliło Warszawę? zali to nie geniusz wodzów ją zbawił?
Tylko tym, co się mienią bogami na ziemi, wydaje się Bóg i Jego moc i Jego łaska jakąś konkurencją niepożądaną, która z zasług ich odziera. Nie za sługi Pańskie, ale za wcielone bóstwa uważają się ci, którzy w śmiesznej i zuchwałej nadętości tak mówią.
"Veni, vidi, Deus vicit."- Przyszedłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył- powiedział Sobieski pod Wiedniem.
Pytam się was, czy te słowa pokory i wiary umniejszyły w czymkolwiek lub obniżyły bohaterstwo Króla i wodza? czy uszczknęły co z wawrzynów, jakie potomność i historia włożyły na skroń jego? Nic, zaiste, raczej mu ich przymnożyły: bo przepoiły jego bohaterstwo wdziękiem niezwykłym, że tak kornie o sobie trzymał, a nie nadymał się pysznie i nie wynosił. Rzuciły te słowa na czoło królewskie aureolę, utkaną z promieni wiary, które Jana III pasują na chrześcijańskiego rycerza. Można więc śmiało po¬wiedzieć, że te piękne i korne słowa wieńczą i zdobią jego skronie jeszcze wdzięczniej, niż samo męstwo. W słomach jego tkwi prawdziwa filozofia ducha wojen, w których Bóg, rozrządzający losem narodów, przegraną lub zwycięstwem dla swoich posługuje się celów. Tkwi w nich obraz i symbol takich zwycięstw, które, jak zwycięstwo pod Warszawą, tylko w sposób nadprzyrodzony wyjaśnić i wytłumaczyć można.
Deus vicit! - powtarzamy za naszym zwycięskim królem, kiedy dzisiaj wspominamy o naszych przejściach strasznych i wielkim zmiłowaniu Bożym.
Deus vicit - Bóg zwyciężył! - zawołamy tym wszystkim, którzy by ludzkiej mocy czy zręczności wyłącznie przypisywać chcieli zwycięstwo i wiązać je nie z nadziemską pomocą Bożą, ale tylko z wojennymi planami.
Cóż tu mówić dużo o planach, skoro przejścia do Warszawy dla wroga, jak się pokazało później, podobne były do nici pajęczej, którą trochę silniejszy napór albo trochę słabsza obrona każdej chwili mogły przerwać? Nie plan strategiczny rozstrzygał o ocaleniu Warszawy, skoro pozostawiał punkta obrony niezabezpieczone. Plan to inny ocalenie przyniósł. Plan ten skreślony był ręką Bożą a tworzył go i wykonywał Duch Pański. Czego nie zdołał ni zabezpieczyć ni przewidzieć plan ludzki, to zabezpieczył i przewidział plan Boży. Gdy za słaba była obrona na moście (przedmościu - Przypisek autora) warszawskim i wróg już począł zwycięsko napierać, wtedy, jak spod ziemi dobywa Duch Boży serca bohaterskie... Kiedy szeregi wojsk poczynają się łamać, cofać i pierzchać, wtedy Wódz Niebieski odkomenderowywa poruszeniem wewnętrznym kapelana Skorupkę i ten pierzchających zawraca, a śmiercią męczeńską zwycięstwo zabezpiecza. Bóg to jeden do warunków, do potrzeb, do chwili odnajdywał i wydobywał serca, poddawał im szczęśliwe natchnienia, uzbrajał męstwem bohaterskim i przez nie swoje przeprowadzał plany. To, co jest najsłabszą stroną w planie strategicznym człowieka, to właśnie stanie się najsilniejszym w planie nadprzyrodzonym, Bożym... Bóg, który bohaterów wzbudził, który ich przewidział i wybrał, na właściwym miejscu postawił i w chwili stosownej użył, czyż nie wsławia w nich imienia swojego? czyż przez nich chwały swej nie rozgłasza?
A jak jedni papierowe plany, Bożej przeciwstawiają mocy, tak znowu inni twierdzą, że zwycięstwo pod Warszawą było łatwe, bo wróg był wyczerpany. Wyczerpany? On przecież gonił, duchem zwycięskim ożywiony, naszego żołnierza aż pod Warszawę. Taka gonitwa wyczerpywała wojsko nasze, ale nie jego siły. Poczucie tryumfu i zwycięstwa jest i w najsłabszej armii zadatkiem potęgi, podobnie jak poczucie przegranej jest i w najpotężniejszej zadatkiem jej słabości i rozgromu. I gdyby naprawdę wróg czuł się słabym, toć właśnie tutaj skupiłby wszystkie swe siły, ażeby ostatecznym uderzeniem zwycięstwo sobie zapewnić. Czy jednak czuł on naprawdę niemoc swoją? Czyżby rozgłaszał światu swoje zwycięstwo jako dokonane, i narażał tak siebie na ośmieszenie i poniżenie, gdyby zwycięstwa tego nie był sam pewien? A czyżby rozdzielał armie swoje najniepotrzebniej i jedne oddziały wysyłał ku Niemcom, a drugie ku Warszawie, gdyby co do obliczeń swoich nie był upewniony? Zapewne w takim rozdzieleniu sił był olbrzymi błąd strategiczny, który tylko oczywistemu zaślepieniu przypisać można. Był to błąd podobny do tego jaki popełnił Absalon, ściągając wojsko Dawida. Zamiast uderzyć na oddziały jerozolimskie całą siłą, jak mu radził Achitophel, poszedł on raczej za złą radą Chuzy i ociągał się, pewien, iż stanie się to, co mu Chuza zapowiadał: "Przypadniemy nań a okryjemy go, jako zwykła rosa padać na ziemię, a nie zostawimy z mężów, którzy z nim są, ani jednego" (Por. II Król. XVII, 12)
Tak samo myślał wróg o grodzie naszym; sądził on, że może swobodnie dzielić wojska, bo i tak stolica Polski, jak dojrzały owoc z drzewa,
na pewno mu się dostanie. Bóg dopuścił, że nieprzyjaciel upoił się pychą i pewnością siebie i zaślepił się.
Mówił mi jeden z generałów: "Pod Warszawą Bóg zdziałał cud".
Pomijam już wszystko inne, ale podobnie szalony plan, jak rozdzielenie sił wojennych przez bolszewików w pochodzie na Warszawę, tylko jakiemuś szczególniejszemu zaślepieniu przez Boga przypisać się musi. Myśmy zaś wówczas, patrząc na to, mogli powtarzać za Prorokiem: Wypuśćcie z piersi waszych okrzyk wojenny; a mimo to zniszczeni będziecie. Wnijdźcie w narady, a one będą rozerwane i unicestwione. Dawajcie jakie chcecie rozporządzenia, a one się staną bez skutku, albowiem Bóg jest z nami, (por. Iz. VIII, 9-10).
Prawdziwie, kiedy się rozejrzymy w całym planie i dziele, wołamy z Prorokiem: "Oto Bóg Zbawiciel mój... moc moja i chwała moja Pan, bo stał mi się wybawieniem" (Iz. XII, 2).
Nie z nas to, o Panie, nagle wystrzelił promień nadziei. Z nas było tylko przygnębienie, z nas mówiło zrozpaczenie, kiedyśmy hordy dzikie pod Warszawą ujrzeli. Z nas szły tylko cienie, które chmurą czarnej nocy przysłaniały oczy nasze. Ty to pośród ciemności rozpaliłeś światło, Ty w zwątpieniu wskrzesiłeś nadzieję, Ty w omdlałej naszej duszy rozpaliłeś płomień życia, miłości i bohaterstwa. Bohaterstwo zatętniło w skroniach naszego polskiego żołnierza, a ono dziełem było rąk Twoich. Ty je spuściłeś z niebios na jego rozmodloną przed ołtarzami Twymi duszę. Bo żołnierz w rozsypce, który od tygodni całych miał tylko jedno na myśli -ucieczkę, żołnierz wyczerpany na ciele i na duchu, żołnierz zwątpiały, który wierzył święcie w przegraną, a zrozpaczył o zwycięstwie, taki żołnierz tylko od Ciebie, tylko z serca Twojego mógł zaczerpnąć nowej wiary, nowej ufności i nowego zapału. Czym on był wówczas sam przez się, o tym świadczył ten oddział, który w chwili poczynającej się bitwy, wbrew zakazom, cofnął się z pola, oddając na pastwę wrogą losy ostatecznej rozegranej. Oto czym był wówczas żołnierz sam z siebie, lecz w lwa się przemienił, gdyś Ty, o Panie, tchnął weń moc Twoją.
A kiedyś nas tak przemądrze wspierał i wspomagał, nie spuszczałeś jednocześnie i wroga z oczu.
Nas oświecałeś, o Panie, a wroga naszego zaślepiałeś; w nas wskrzeszałeś ufność i wiarę, a jemu zatwardnieć dałeś w wyniosłości i pysze; z nas dobywałeś płomień bohaterstwa i wysiłki najszczytniejsze, kiedy tymczasem u wroga pewność zwycięstwa wywoływała lekceważenie
i nieopatrzność.
Teraz już rozumiemy, teraz jut wiemy, teraz już czytamy plany Twoje, o Panie. Dziełami Twymi przemawiasz do nas tak, jak przemawiałeś do Izraela przez Izajasza Proroka, który o Tobie i w Twoim imieniu powiedział: Znam Ja me plany, którem powziął względem was - to plany na pokój, a nie na nieszczęście; aby wam przyszłość tworzyć i dać nadzieję (Jer. XXIX, 11).
Jak zaś sama obrona Warszawy, tak i moralne jej skutki świadczą o zmiłowaniu Bożym i o dziele Bożym. Bóg przez swój cud pod Warszawą dał nam odpowiedź wymowną na nasze trwożne pytania, które rozpacz ciskała na usta. Patrząc na zwycięskie hordy, następujące na stolicę, pytaliśmy: Dlaczego dopuściłeś to wszystko na nas, Panie? Bóg odpowiada: Jam was na to nawiedził, ażeby mój lud poznał Imię moje; dlatego pozna on w ten dzień, iż to Ja jestem, który mu. mówię: otom tu jest (por. Iz. LII, 6).
Poznaliśmy Imię Pańskie w dzień wskrzeszenia Polski, ale dusze nasze wkrótce odbieżały od Jego świętego imienia, i pilno nam było imię własne wywyższać i wynosić. I Bóg dopuszcza na nas straszne nawiedzenie i ratuje nas z niego cudem swoim, ażebyśmy przez nowe przeżycie poznali, iż to On prawdziwie jest pośród nas. W odpowiedzi zaś swojej i w cudzie swoim Bóg nam ukazał przyszłość naszą.
Pod Warszawą zrozumieliśmy, iż albo ogarnąć się, damy hordom i nawale od Wschodu, a wtedy utracimy i byt nasz i duszę naszą, lub też staniemy przeciw niej, ażeby wybawić siebie, a murem ochronnym stać się dla świata. Przez cud swój pod Warszawą Bóg powiązał przyszłość naszą z przeszłością. Powiązał i sprzągł myśl swoją względem nas z dnia wczorajszego z dniem dzisiejszym i jutrzejszym. I odzywa się do nas Bóg, jak się odzywał do Izraela przez Izajasza Proroka: Narodzie, oczy twoje patrzą na Mistrza twego, i usłyszą uszy twoje słowa napominającego: Ta jest droga, chodźcie po niej, a nie ustępujcie ani na prawo, ani na lewo (por. Iz. XXX, 20-21).
Cud pod Warszawą był też pochodnią, rozpaloną przez Boga, w której blasku ujrzały narody przeznaczenie Polski. Na co to - pytały - i dla jakich to celów Polska powstała i pośród nas stanęła? Na to odpowiada Bóg przez cud pod Warszawą - by murem ochronnym wam była, tarczą waszą i puklerzem waszym. Bo ani wiedziały, ani się domyślały nawet narody, jak wielkie ma Polska dla nich znaczenie i przeznaczenie.
Oprócz wiernej sojuszniczki Francji wszystkie inne państwa zostawiły nas w chwili oblężenia pod Warszawą własnemu losowi. Były pośród nich
i takie nawet, które utrudniały dowóz broni i amunicji do stolicy. Inne
z uśmiechem sceptycznym na ustach wołały, wzruszając ramionami:
Już przepadli, już zginęli! Ze szpalt zaś prasy narodów, nawet z nami sprzymierzonych, dolatywały nas nieraz docinki: Dobrze im tak, zasłużyli na ten los. Gdyśmy walczyli o byt nasz, ludy i narody patrzyły na nasze zmagania tak, jak się wpatruje widz z galerii w jakieś cyrkowe widowisko.
Nigdy nie uwidocznił się żywiej brak wszelkiej myśli politycznej w Europie, jak w tej pamiętnej chwili. Bo ci, którzy nam płacili obojętnością lekkomyślną, nie byli zdolni zadrżeć chociażby o swoje własne bezpieczeństwo. Jakżeż to więc chcemy, ażeby ludy te, państwa i narody wniknąć miały, pojąć i zrozumieć naszą misję dziejową względem nich?
Dopiero gdy się rozległ po Europie i świecie okrzyk, iż Warszawa jest wolna, dreszcz przeszedł po wszystkich. Dopiero wtedy jęły się pytać narody: A cóż by to z nami się stało, gdyby Warszawa była padła,
a dziki huragan przewalił się po niej i biegł, ażeby potem nam nieść zniszczenie? Dopiero wtedy z piersi narodów dobył się okrzyk:
W zwycięstwie Warszawy jest zwycięstwo nasze, a wolność Polski poręcza i nam wolność.
Cud pod Warszawą był dopełnieniem cudu wskrzeszenia Polski. Powstanie narodu związał Bóg z wytrwałością jego w znoszeniu cierpień niewoli; ale cud nad Wisłą wywołały nasze nowe przeniewierstwa. Wskrzeszenie Polski było nowym, tworem Bożym; ochrona zaś jej była dziełem zbawienia. Kiedy Polska stanęła pośród narodów, Bóg jeszcze nie wypisał na jej czole jej przeznaczeń. Ani ona sama nie wiedziała, czy ma powrócić do dawnych tradycji przeszłości, ani świat jej dawnego posłannictwa ku obronie świata od Wschodu nie pamiętał. Cudem pod Warszawą głoskami krwawymi, ale chwalebnymi, posłannictwo Polski na drogach jej nowych zapisał.
W dziele wskrzeszenia Polski Bóg posługuje się narodami, ażeby wespół z Nim, w myśl Jego, współdziałały ku jej powstaniu. Lecz w cudzie nad Wisłą Bóg chce szczególniej stwierdzić, że jednak On sam przede wszystkim dzierży naród nasz w ręce i kiedy chce, dopuszcza nań karę, a kiedy zechce, wybawia go.
----------
Bóg łaskę zwycięstwa i cud pod Warszawą dał nam przez ręce Tej, która Polski jest Królową. Mówił mi kapłan, pracujący w szpitalu wojskowym,
iż żołnierze rosyjscy zapewniali go i opisywali, jak pod Warszawą widzieli Najświętszą Pannę, okrywającą, swym płaszczem Polski stolicę.
I z różnych innych, stron szły podobne świadectwa; zupełnie jak pod Częstochową.
I właśnie dzień 15 sierpnia - dzień poświęcony czci Matki Boskiej,
a dzień ostatni wielkiej nowenny narodowej, był dniem pamiętnym zwycięstwa. Na ten dzień wróg zapowiadał był swój tryumf; w tym dniu, miał odbyć swój wjazd, do stolicy - sam naznaczył tę właśnie datę na upokorzenie i na rozgromienie nasze.
I to właśnie w tym dniu stało się coś zgoła nieprzewidzianego, niespodziewanego. Dzień 15 sierpnia, obwołany w biuletynach całego świata - jeszcze przed czasem - jako dzień zajęcia Warszawy, obraca się dla dumnego wroga w klęskę, a dla nas w chwałę i zwycięstwo. "Haec dies, quam fecit Dominus, Alleluja." (Ps. CXVII, 24) To jest prawdziwy dzień Najświętszej Panny - dzień Jej zamiłowania i dzień Jej opieki - dzień cudu nad Polską. Chce Ona w nim przed narodem całym zaświadczyć, że będzie tym Polsce, czym była w całej przeszłości: Panią, jej i Obrończynią. Jak ongi nad murami Częstochowy, tak dziś rozbłysnąć zapragnęła nad Warszawą, ażeby przez ten nowy cud wycisnąć w sercu nowej Polski miłość swoją.
Cud pod Częstochową prowadził króla i naród do ślubów świętych, złożonych przed ołtarzem Maryi w archikatedrze lwowskiej - i do obwołania Jej Królową Polskiej Korony. Niechajże cud pod Warszawą zdziała to samo. Niechaj zwiąże naród cały w jedno bractwo wdzięcznych czcicieli Maryi. I niechaj bractwo to podejmie się dopełnienia zaciągnionych, a jeszcze niewykonanych ślubów.
Edytowane przez wtutaj dnia 15-08-2009 23:10
Wyślij Prywatną Wiadomość
Skocz do Forum:
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

~bc1953
DATA: 10/05/2013 08:53
Jestem nowy na stronie. Pozdrawiam, życzę wspólnych sukcesów

~ArrincCip
DATA: 04/01/2013 20:39
online payday loans

~celina
DATA: 09/09/2010 14:14
http://prawda2.info/v
iewtopic.php?p=158345
#158345

~GmoFree
DATA: 15/03/2010 20:08
STOP GMO-PROTEST OSTATNIEJ SZANSY 17 marca (środa) 2010 pod Sejmem od godz. 14:00 do 16:00 http://www.polska-wol
na-od-gmo.org/

~celina
DATA: 23/12/2009 21:44
http://www.dancingsan
tacard.com/?santa=234
9632

~GmoFree
DATA: 18/12/2009 21:07
jeden podpis nic nie zmieni?

http://www.eu-referen
dum.org/polski/petiti
ons/natural_remedies.
php

~GmoFree
DATA: 18/12/2009 21:05
INICJATYWA NA RZECZ REFERENDUM EUROPEJSKIEGO W SPRAWIE MEDYCYNY NATURALNEJ mająca zablokować wejście Kodeksu Żywnościowego w 2010 roku(napromieniowanie
żywności, GMO bez oznakowań, delegalizacja z

~Skrobot Cz
DATA: 09/07/2009 21:51
Przesyłam pozdrowienia dla wszystkich Użytkowników

~Zygmunt Stary
DATA: 20/06/2009 18:05
Gratuluję pomysłu.
Pozdrawiam z Wielunia
woj.łódzkie

~celina
DATA: 15/06/2009 17:59
czytam listę tajnych współpracowników i nie wierzę że M. Korona,osoba która zatrudniała pracowników etatowych w zarządzie Regionu NSZZ "S" w Kielcach. To kogo przyjąć pewnie kolegów Tw.

Copyright © Świętokrzyski KOS 2010
statystyka
   Powered by v6.01.6 || EP IV by eXtreme Crew © 2003-2005
Comstock by:
493790 Unikalnych wizyt